Dodano: 2010-03-06 11:00
a ja sie nie dam przekonac ...wiez jaka powstaje miedzy kobieta a mezczyzna jest niepelna jesli nie ma bliskosci ,intymnosci...mozna sie przyjaznic z kobieta ale tak naprawde ja kochac ...a przyjazn jest namiastka tylko ...
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-03-06 12:25
| HardKill napisał(a): |
ważne jest to,że taka przyjaźń jest możliwa i zdarza się w brew pozorom nie jednokrotnie.Sam jestem w przyjażni z kobietą, no już od 8 lat :) i nie zamienił bym ją na żadną inną :)
![]() |
No w sumie zazwyczaj przyjaciół nie chce się wymieniać :D
ale u mnie i przyjaciela jest tak samo :) ale przyjaźnimy się dopiero rok :D
Dodano: 2010-03-06 12:41
| thistle89 napisał(a): |
| Przyjaźń + seks to związek.
|
I to im głębsza przyjaźń, tym lepszy związek :)
Generalnie jestem przeciwnikiem rozdzielania przyjaźni i miłości, wydaje mi się, że są to uczucia synonimiczne, a tylko potocznie do drugiego dołącza się cielesność.
W każdej relacji damsko-męskiej, o ile strony dostrzegają w sobie nawzajem płeć przeciwną, jest jakiś podtekst cielesności. Często ujawnia się wraz ze wzrostem wzajemnego zrozumienia i zaufania. Dlatego różnica między przyjacielem i kochankiem sprowadza się właściwie do tego, na ile pozwalamy tej cielesności wypłynąć :) I tu właśnie pojawiałby się seks, który uzupełniałby przyjaźń tworząc z niej związek (choć oczywiście możemy się do niego przed innymi i sobą nie przyznawać).
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2010-03-06 18:01
ARANTASAR piszesz jakby miłość i przyjażń były tym samym, ja uważam , ze kazde z tych uczuć jest inne i się nawzajem wykluczają.
Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy
Dodano: 2010-03-06 19:19
| black_gothic napisał(a): |
| ARANTASAR piszesz jakby miłość i przyjażń były tym samym, ja uważam , ze kazde z tych uczuć jest inne i się nawzajem wykluczają. |
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-03-06 19:28
| HBVILK napisał(a): |
| [quote:982b638b84="black_gothic"]ARANTASAR piszesz jakby miłość i przyjażń były tym samym, ja uważam , ze kazde z tych uczuć jest inne i się nawzajem wykluczają. |
W związku to nawet powinny być razem i się uzupełniać (o ile to możliwe). Związek (chodzi mi o taki coś małżeński z papierami, bez itp) powinien opierać się na przyjaźni.
IMO to przyjaźń jedynie nie powinna być łączona z seksem - od seksu jest partner życiowy - nie przyjaciel. Przyjaciel jest od użyczania ramienia do podparcia, do dawania rękawa do wycierania łez i do skakania ze szczęścia razem - nie jest potrzebny do seksu.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-06 19:42
Dokładnie ...jak można traktować życiowy związek jeśli nie ma w nim przyjażni na dobre i złe...co tylko sex ma łączyć ? Jak kocham kobiete to chcę w niej miec cały świat...i radość i łzy ...przyjażn i zaufanie to podwaliny każdego związku...sex spełnienie . Nie rozumiem tego rozdzielania ...To co mam żonę i tylko spełnia moje potrzeby seksualne a emocjonalne zaspakajam u przyjaciólki? Bez sensu ...To jakim ja fiutem wtedy się staje!!! Jest miłośc to jest przyjażń z Tą samą osobą. Przyjaciela to ja mogę mieć faceta a nie kobiete ...
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-03-07 02:27
Tylko faceci tego nie rozumieją............Bo dla facetów -każda akcja damsko-męska, kojarzy sie tylko z jednym..........to smutne........
nie mówcie mi jak mam żyć ,bo za mnie umierać nie będziecie!!!!!!!!!
Dodano: 2010-03-07 07:42
A no właśnie o to mi chodziło.Przyjaciel jest moim przujacielem ale też ma swoje życie, jest kiedy ja go potrzebuję , tak samo jak ja dla niego.
Partner jest przy mnie zawsze i naszym obowiązkiem jest sie wspierać,szanować itd.
Przyjaciel tego obowiązku nie ma, pomaga bo tak chce i oczywiście Zero sexu
To jednak chyba prawda, że najlepszym przyjacielem kobiety będzie mężczyzna homo, bo po tych postach wnioskuję, że faceci mają tylko jedno w głowie, przyjażń, przyjażń a potem sex.
Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy
Dodano: 2010-03-07 09:00
Wynikałoby z tego, że różnica między przyjaźnią, a związkiem polega na nieco innych warunkach umowy, mianowicie:
Przyjaźń = wspieranie dobrowolne w zamian za wzajemność
Związek = wspieranie bezwarunkowe w zamian za sex
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2010-03-07 10:00
| Arantasar napisał(a): |
| Wynikałoby z tego, że różnica między przyjaźnią, a związkiem polega na nieco innych warunkach umowy, mianowicie:
Przyjaźń = wspieranie dobrowolne w zamian za wzajemność Związek = wspieranie bezwarunkowe w zamian za sex |
No życzę powodzenia w znalezieniu kogokolwiek z takim podejściem.
Wszelkie pozytywne uczucia prawdziwe są bezwarunkowe, bezinteresowne itp.
Różnica między przyjaźnią a związkiem jest taka, że w przyjaźni nie ma seksu (bo jest zarezerwowany dla związku).
Po co komuś będącemu w związku przyjaciel płci drugiej?
Zapewne po to by porozmawiać z kimś, kto patrzy obiektywnie, by sie oderwać czasem, odpocząć. I dać odpocząć.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 11:25
| thistle89 napisał(a): |
| [quote:fd3b98538b="Arantasar"]Wynikałoby z tego, że różnica między przyjaźnią, a związkiem polega na nieco innych warunkach umowy, mianowicie:
Przyjaźń = wspieranie dobrowolne w zamian za wzajemność Związek = wspieranie bezwarunkowe w zamian za sex |
No życzę powodzenia w znalezieniu kogokolwiek z takim podejściem.[/quote:fd3b98538b]
Moja wypowiedź była ironiczna i odnosiła się do wcześniejszych postów, nie sądziłem, że muszę to podkreślać
Całkiem naturalne wydaje mi się posiadanie przyjaciół odmiennej płci, nawet jeśli jest się w związku. Jeśli rozumiem się z partnerką doskonale, nie znaczy to, że nie może sprawiać mi przyjemności także towarzystwo innych osób.
A wracając go głównego wątku - czy będąc ze sobą absolutnie szczerym, możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że w żadnym z naszych przyjaciół nie zauważyliśmy jego cielesności?
A jeśli ktoś tak stwierdzi, to czy nie zauważał jej także, gdy ten ktoś nie był jeszcze przyjacielem? :)
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2010-03-07 11:32
| Arantasar napisał(a): |
Moja wypowiedź była ironiczna i odnosiła się do wcześniejszych postów, nie sądziłem, że muszę to podkreślać ![]() |
Ja mam mały rozumek. Poproszę o pisanie specjalnie dla mnie [żart] [ironia] itp.
| Arantasar napisał(a): |
czy będąc ze sobą absolutnie szczerym, możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że w żadnym z naszych przyjaciół nie zauważyliśmy jego cielesności? A jeśli ktoś tak stwierdzi, to czy nie zauważał jej także, gdy ten ktoś nie był jeszcze przyjacielem? :) |
Człowiek oszukuje nawet sam siebie.
Dostrzec cielesność jest rzeczą normalną - stwierdzam "Mój przyjaciel ma piękne oczy, miękkie włosy, cudowne ciało" co nie oznacza, że te elementy podniecają, że myśli się o przyjacielu w sposób erotyczny.
Nie przypisujmy faktom emocji, których wcale być nie musi.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 12:04 Zmieniono: 2010-03-07 12:06
| Pan napisał(a): |
| świetnie smakuje nago |
Takie stwierdzenie oznacza, że już doszło do kontaktu cielesnego
(Która część?)
| Pan napisał(a): |
| Jeśli przyjaźń jest, to nie zniszczy jej taka bzdura jak myśl którejś strony o seksie. |
Myśl nie. Zazdrość owszem.
A inaczej - czy dwie lesbijki mogą się przyjaźnić?
W sumie - to to samo co przyjaźń damsko-męska heteroseksualnych.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 12:21
Inną sprawą chyba jest to, że przyjaźń często nie może przerodzić się w związek miłosny ze względu właśnie na "warunki cielesne". Wielu np. mężczyzn posiada wierne przyjaciółki, aczkolwiek o związku nie ma mowy ze względu na to, że kobieta nie odpowiada danej estetyce, stylowi, choć charakterologicznie jest wspaniała. W pełni satysfakcjonujące związki wyłaniają się z nieodległego wytworzenia się w danej relacji uczuć przyjacielskich, erotycznych i perspektywicznych (przy tym ostatnim mam na myśli takie uczucia, które ukazują ewentualny świat bez partnera lichym i pustym; zatem chodzi o potrzebę wspólnej przyszłości, nieważne jak daleko sięgającej).
Przyjaźń będzie udana, jeżeli pojawiła się niejako "przypadkowo" - tzn. jakieś okoliczności złączyły ludzi, splotły ich ze sobą, ale w taki sposób, że nie potrzebują oni np. seksu ze sobą (przyjaźnie "jednopłciowe", niektóre "międzypłciowe"). Mogą pojawiać się nieco niezdrowe formy przyjaźni - i najczęściej są to jednak przyjaźnie damsko-męskie. Taka przyjaźń polegać może na tym, że nie jest w stanie przerodzić się w związek, bo jedna strona jest nieatrakcyjna dla drugiej, w innych przypadkach zawsze będzie istnieć "niebezpieczeństwo" pojawienia się uczuć erotycznych, perspektywicznych, pojawienia się marzeń o wspólności, "jak najczęstszym przebywaniu ze sobą". Damsko-męskie przyjaźnie mogą też być "niebezpieczne" bo np. ktoś jednak zdecydował się na związek z przyjaciółką/przyjacielem, która nie odpowiada jego estetyce; ale przecież jest wspaniałą osobą. To może rodzić poczucie zobowiązania i przymusu w związku, ale w tym przypadku rozumność partnerów może zażegnać ewentualne trudności. W ogóle długotrwała przyjaźń może być dla kobiety w pewnym momencie obietnicą bezinteresownej czułości, zakotwiczenia i pewności w miłości; oczywiście myślę tu o poważnych przyjaźniach, nie takich trwających rok, zawartych w pubach i polegających jeno na spotykaniu się na piffo.
Zapewne przyjaźnie damsko-męskie bez domieszek uczuć stricte miłosnych istnieją, ale muszą być na swój sposób trudne (pewna obojętność płciowa i jednoczesna troska o los i uczucia przyjaciółki/przyjaciela). Ja, niestety, spotkałem się jedynie z pewnymi zwyrodniałymi przyjaźniami damsko-męskimi, o których piszę wyżej.
Ogólnie jestem za tym, żeby najlepszą przyjaciółką była partnerka w miłości, reszta to mogą być koleżanki; czy trzeba pewne relacje nazywać przyjaźnią, aby być miłym i pomocnym?
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-03-07 12:26
Dotknąć można - ale żeby potem swoje palce lizać? No chyba, że językiem dotykasz :)
A kto mówi, że nie można?
Dlaczego biseksualni nie mają przyjaciół?
Gdzie to napisane?
IMO przyjaźń (obojętnie jakiej płci i seksualności) nie powinna się łączyć z seksem, bo nie jest seks potrzebny do przyjaźni. Jak komuś jest potrzebny - to niech się dotyka, smakuje itp.
Można powiedzieć przyjacielowi "Podkreśl swoje piersi, tyłek, oczy - bo to w Tobie seksowne" ale nie musi to oznaczać myśli o seksie.
Tak jak facet może stwierdzić o innym, że jest przystojny i ma zgrabne pośladki.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 12:38
| thistle89 napisał(a): |
|
Dlaczego biseksualni nie mają przyjaciół? Gdzie to napisane? |
No dokładnie, ja jestem biseksualna przyznaję się do tego i jakoś nie narzekam na brak przyjaciół. Nie od orientacji zależy ilość znajomych a raczej od tego jaki człowiek jest, jaki ma charakter itp.
Dodano: 2010-03-07 12:39 Zmieniono: 2010-03-07 12:45
| Pan napisał(a): |
| I czemu zazdrość? :) Zazdrość w przyjaźni? Toż właśnie pokazujesz, że tej przyjaźni nie było wcale, a tylko dwoje ludzi, którzy się okłamywali tak długo, aż rzeczywistość ich sprawdziła i blef ujawniła. :) |
| Pan napisał(a): |
| I chyba właśnie możliwość kontaktów seksualnych, zaistnienia zazdrości, jest takim testem. Nie zabija przyjaźni, ujawnia jednak, gdzie jej nie było. |
Odpowiedziałeś.
Zazdrość o "przyjaciela" - marzysz o tym, że dotykasz go, pieścisz itp. i boli Cię, kuje, gdy widzisz, że robi to kto inny. (Nie mów, że nie.)
Za dużo tych edycji i mi się miesza :|
| Pan napisał(a): |
| I nie powinni.. (tu milion czynności). |
Z pływania kajakiem dzieci nie będzie.
Brzydko uogólniasz.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 12:43
A jeśli jest się w heteroseksualnym (przyjmijmy
) związku, a ma się również przyjaciela tej samej płci co partner, to wtedy chyba wzajemne "smakowanie" się przyjaciół jest skądinąd nie na miejscu, bo chyba zwiastuje, że coś jest nie tak: albo w miłości, albo w przyjaźni (bo nagle przyjaźń staje się zaborcza i generuje stary dylemat: przyjaciółka/przyjaciel albo partner).
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-03-07 12:55
Chodziło o sytuację, w której przyjaźń damsko-męsko staje się newralgiczną rzeczą, punktem zapalnym. Co bardziej jest podatne na przetrwanie: wieloletnia przyjaźń damsko-męska, czy kilkumiesięczna miłość, co do której jest się przekonanym, że jest "piękna i jedyna"? Zważając na wspomniany dylemat?
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-03-07 13:03 Zmieniono: 2010-03-07 13:06
Reguły w miłości, prawidłowości w niej?
Więcej można się o miłości dowiedzieć badając konkretne sytuacje, niźli szukając prawideł, inaczej popaść można w psychologiczne uogólnienia. Ale to już zakrawa na offtop, zatem ucinamy go rychło.
Wcześniejsza dyskusja zakończyła się na dzieciach z kajaków i egoizmie. Wracamy. :)
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-03-07 13:07
Dzieci z kajaków mają długie ręce.
Może najpierw stwórzmy definicję przyjaźni? Jakąś w miarę ogólną i pasującą wszystkim?
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-03-07 13:40 Zmieniono: 2010-03-07 13:41
Z definicją przyjaciela jest jak z dziurą w dupie - każdy ma swoją. Jeden bardziej ścisłą drugi mniej (w tym wypadku uzależnioną często od funkcji genitalnej jak to Pan napisał
). Ale w mojej osobistej jednostkowej - podkreślam to z całą stanowczością tylko mojej opinii - jeśli ktoś ma nawet cień dylematu pt. zazdrość o partnera przyjaciółki/ela czy fantazje erotyczne,nadzieje na związek czy kontakty płciowe to pomylił przyjaciela z potencjalnym przyszłym partnerem czy "friend with benefits" albo mniej ładnie "fuckmate" - co z przykrością niejednokrotnie zauważam w dzisiejszych czasach bardzo często- a to nie ma nic wspólnego z przyjaźnią i od samych fundamentów jako przyjaźń się wali na łeb na szyję. "Nie mylmy pomysłowości z kradzieżą" jak to śpiewa Kazik Staszewski
"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."
Dodano: 2010-03-07 14:15 Zmieniono: 2010-03-07 14:31
"Ogólnie jestem za tym, żeby najlepszą przyjaciółką była partnerka w miłości, reszta to mogą być koleżanki; czy trzeba pewne relacje nazywać przyjaźnią, aby być miłym i pomocnym?"
Obiema rękami się pod tym podpisuje .Nie zawsze być dobrym człowiekiem zaraz oznacza -przyjacielem .Po prostu trzeba sobie pomagac i bez znaczenia jakie relacje nas łączą .Polska to nadal dziki kraj gdzie bezinteresowna pomoc kogoś obcego wzbudza zdziwienie i niedowierzanie. A to przecież naturalny odruch ..taki ludzki.
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-03-07 17:48 Zmieniono: 2010-03-07 17:58
Może źle to sprecyzowałem - po prostu dziś najczęściej pytając młodsze od siebie osoby o ich przyjaciela/ółkę - co was łączy ? Jesteśmy przyjaciółmi. Tzn. na czym ta przyjaźń polega ? - No bzykamy się od czasu do czasu jak nie mamy z kim, chodzimy na imprezy i czasem na piwo.
Dla mnie osoba z którą pozostaje w takiej relacji nie jest przyjaciółką tylko koleżanką,znajomą,kochanką (bo ja zakładam że kochanka/kochanek funkcjonuje nie tylko jako osoba z którą się zdradza partnera ale po prostu nawet będąc "wolnym" uprawia sex ).
Osobiście jedyną osobą którą nazywam "przyjaciel" jest kobieta i jakoś nasza przyjaźń nie zrodziła się z tego że chcieliśmy ze sobą być albo jedno drugiemu dało kosza albo że chcieliśmy tylko uprawiać sex ale z tego,że jesteśmy bardzo podobni do siebie i w każdej sytuacji potrafimy się wspierać, zjedliśmy ze sobą beczkę soli i możemy na sobie polegać zawsze. A jakoś nam się nie chce ze sobą uprawiać sexu bo i ja wolę z moją partnerką i moja przyjaciółka z kimś innym. Być może komuś nie przeszkadza uprawianie miłości z przyjacielem/ółką i ja nie mówię że to jest złe czy nieodpowiednie. Po prostu w moim życiu zawsze panna która mówiła że chce być moją przyjaciółką po jakimś czasie chciała się ze mną przespać a potem zostać moją życiową partnerką. Jeśli się nie godziłem to było wielkie rozczarowanie i cierpienie. A ja naprawdę nie czuje potrzeby kochania się akurat z moją przyjaciółką - dajemy sobie wzajemnie zupełnie co innego niż przyjemność fizyczną, coś uważam znacznie cenniejszego i trwalszego i pewniejszego w perspektywie życiowej. Oczywiście to w ramach mojego własnego zdania, którego upraszam o nie prostowanie i wytykanie co jest źle a co niedobrze bo to moje a nie czyjeś zdanie
Każdy może sobie uważać inaczej i ja naprawdę nie mam nic przeciwko.
PS. Moje być może dla niektórych radykalne podejście do przyjaźni wynika z deprecjacji tego pojęcia. Dziś przyjaciela nazywa się kimś kogo zna się 3 dni i poznało na piwie w knajpie albo na urlopie. Dla mnie przyjaciel to ktoś o kim przekonałem się że mnie nie zawiedzie- nigdy w ramach oczywiście ludzkich możliwości- nie przypomina sobie o mnie tylko wtedy kiedy coś potrzebuje i co ważne - ja jestem gotów robić dokładnie to samo. Czyli jeśli dzwoni do mnie przyjaciółka i mówi,że ją zatrzymali na granicy tureckiej albo innej i ma kłopoty to ja odpowiadam - za 12 godzin jestem. Ona w podobnej sytuacji zachowuje się tak samo. Za przyjaźń nie uważam relacji pt. Znamy się rok byliśmy razem na 6 imprezach wiem że ona jest z Koziej Wólki a jej pies ma na imię Azor. Ma fajne oczy i nieźle się z nią gada. Fajnie byłoby się z nią przespać - to nie jest dla mnie przyjaciółka tylko koleżanka.
"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."
